czwartek, 11 grudnia 2014

Rozdział 5

Nie chodzi o to że nie lubię tej całej Niny. Tylko ona jest strasznie nudna, siedzi cały czas na jednym z foteli i wpatruje się w swoje buty. Nic nie mówi, a jej twarz nie wyraża żadnych emocji. Nie oceniam ludzi po wyglądzie i inne te gówno ale ona się ubrała jak na jakieś sptkanie biznesowe czy coś takiego. Jej sukienka jest przy ciele ponieważ jest trochę grubsza. Nie otyła ale lekko zaokrąglona.
-Rozpuszczona bogaczka -fuknełem
Byłem ciekaw czy odpowie albo wogóle czy się odezwie dzisiejszego wieczoru. Wzdrygneła się. Chyba mnie usłyszała. Chyba ? Napewno. Przecież do teraz siedziała bez ruchu.
-Nic o mnie nie wiesz. -powiedziała cicho, tak cicho że jakbym tak blisko niej nie siedział nie usłyszałbym.
-ah tak ? Nie musze to po tobie widać.
Nic nie odpowiedziała tylko przewróciła oczami i złapała za rękę Rey. Nawiązały chwilowy kontakt wzrokowy po czym oczy Rey wylądowały na mojej osobie.
-Nie oceniaj książki po okładce Niall.-Znalazła się obrończyni . Obydwie mnie wkurzają. A może to przez alkohol,który wypiłem ?
Wstałem i poszedłem do kuchni. Znalazłem tam Louisa i pare innych osób palących jonita. Sięgnełem po jednego z blatu i podpaliłem . Wsłuchałem się w opowieść jednego z chłopaków Jeke o tym jak matka go przyłapała gdy pieprzył dziewczynę. Kączyłem Jonita gdy usłyszałem krzyki z salonu "gliny". Kurwa. Szybkim krokiem poszłem do salonu i zauważyłem że dużo osób zwiało w tym Nina z Rebeccą.
-Kto jest właścicielem tej imprezy ? -odrzekł
Nikt nic nie mówił nawet muzyka przestała grać każdy stał bez ruchu wpatrójąc się w dzielnicowego.
-Ja kurwa ja - bez słowa podszedł do mnie i zakuł mnie w kajdanki. Mam przejebane.
*Oczami Niny*
Wiedziałam, że przyście na taką imprezę to zły pomysł. Po słowach tego chłopaka moja samocena znowu spadła. Szczerze to nawet nie kojarze jego imienia. Z moich rozmyśleń wyciągneła mnie Rebecca. Trzymała mnie za rękę i biegła w kierunku tylnych drzwi. Po chwili zrozumiałam o co chodzi. Policja. Rey zdjęła  swoje koturny i jak najszybciej zaczełyśmy  biec w dół ulicy co chwile się obracając i patrząc czy ktoś nas nie goni.
-STÓJCIE!!! -Rozległ się krzyk zza naszych pleców. Osobnik był coraz bliżej nas, a ja zaczełam panikować. Biegłyśmy co raz szybciej moje nogi strasznie bolały ale się nie poddawałyśmy.  Skręciłyśmy w jakąś ciemną uliczkę i schowałyśmy się za śmietnikiem. Strasznie tu śmierdzi. Było słychać tylko nasze przyśpieszone oddechy. Zgubiłyśmy go, powoli wstałyśmy i szybkim krokiem  poszłyśmy do mojego domu.
*Oczami Niall'a*
-To jeszcze raz, jak się nazywasz?
Ta glina wkurza mnie coraz bardziej.  Nie rozumie że mu do cholery nic nie powiem.
-Będziesz tu siedział dopóki nie powiesz.- nie może mnie tu przetrzymywać , prawda ? - To jak?
Jaki on jest natrętny japierdoleeee. Mam ochote jego łep rozwalić o ściane.  Przechyliłem się do tyłu na krześle , a on nadal mnie obserwował, masakra.
-Niall Horan. - nie mam pojęcia po co mu to powiedziałem. Po prostu mam dość siedzenia w tym ...szczerze nie wiem  gdzie jestem.
Policjant wyszedł a na jego miejsce przyszedł inny, nic nie mówił tylko mi się przyglądał. Co on człowieka nie widział ? Wszystko zaczyna mnie denerwować. Po jakimś czasie wrócił ten pierwszy policjant.
-Zaraz przyjedzie tu Pana ojciec. -kazał mi wstać i zaprowadził mnie do poczekali gdzie siedział mój ojciec. Podziękował i przeprosił stróża prawa i zaprowadził mnie do samochodu. Nie odzywał się do mnie ani słowem ta cisza mnie dobijała.Gdy przekroczyliśmy próg mieszkania zauważyłem bałagan. Bałagan który zrobiłem ja.
-No Niall ten syf się sam nie posprząta.
Nie mam zamiaru tego sprzątać pobiegłem  na górę i wziąłem  szybki prysznic po czym ubrałem się i zaczęłem  grać w fife 14 w moim pokoju.
*tydzień później *
Dziś jest piątek ostatni dzień szkoły,  już miałem wejść do szkoły gdy zobaczyłem siedzącą przed szkołą na ławce Ninę. Postanowiłem do niej podejść i ją trochę zdenerwować może to nie dojrzałe ale mnie to nie obchodzi.
-Hej wielorybie. -usiadłem obok niej na ławce i czekałem na jej reakcje.
-C-co ?
-Słyszałaś mnie.
Wzruszyła ramionami i chciała wstać ale jej nie pozwoliłem.
-Idziesz tak szybko ?
-Niall ?? Puść mnie.
-Dlaczego  ?
-Bo mam lekcje. Daj mi spokój Niall.
-Cokolwiek wielorybie, do puźniej mamy razem śpiew.
Uśmiechnełem się do niej stucznie i odszedłem.  No więc tak najpierw Angielski , matematyka , a na końcu Śpiew. A o 17 mam trening nogi. Dzień jak co dzień. Oczywiście moja matka się nie odzywa od dnia moich urodzin. Zajebioza.
*Oczami Niny*
Wieloryb wieloryb wieloryb. Jestem za gruba. Ze mną jest aż tak źle ? Nienawidzę siebie , chcę być szczupła. Wieloryb. 
Może przejdę na jakąś dietę ?
*Miesiąc później *
Jestem zadowolona z tego ile teraz ważę. Miesiąc temu ważyłam 70 kg przy wzroście 166 cm , a w tej chwili ważę 49 kilogramów. Dla mnie to i tak za dużo. Może zrobiłam źle że postanowiłam uczyć się w domu ale teraz wracam do szkoły. Jest wczesna jesień więc ubrałam zwiewną  jasno zieloną sukienkę do kolan do tego czarne sandałki na wyższej platformie,a włosy wyprostowałam i związałam w kucyk. Śniadania nie zjadłam, moja dieta którą sama sobie ustaliłam na to nie pozwala. Moja mama z tatą od rana są w pracy więc musiałam do szkoły pojechać autobusem albo ruszyć na piechotę . Wybrałam tą drugą opcję. Od miesiąca nie wychodziłam z domu więc gdy zobaczyłam przyjaciółkę stojącą obok Niall,a i kilku innych osób które widziałam na  domówce u farbowanego blondyna ucieszyłam się i szybko do niej podeszłam . Rey długo mnie przytulała i szeptała mi do ucha jak za mną tęskniła.
-Boże Nina wszystko w porządku ? Czuję twoje kości przez tą sukienkę !- no i się zaczyna. Co jej mam powiedzieć ? Że chce być chuda i głodziłam się oraz wymiotowałam przez ten miesiąc dlatego nie chciałam chodzić do szkoły ?
-Oczywiście, po prostu miałam zapalenie płuc, ale jest już dobrze - skłamałam
-Och - uśmiechnęła się do mnie smutno - idziemy na śniadanie do Subway'a idziesz z nami ?
Z chcęcią bym poszła tylko to jest zabójstwo dla mojej diety
-Nie  dzięki jadłam w domu.
-Jesteś pewna ?
skinełam głową i oznajmiłam  że poczekam na nią przed szkołą na ławce. Widziałam jak się oddalają po czym głośno wypuściłam powietrze. Usłyszałam jak mój brzuch zaburczał ale zignorowałam to.
Gdy miałam wyciągnąć telefon jakiś cień zasłonił mi słońce, niepewnie i powoli odwróciłam się by tylko zobaczyć uśmiechającego się do mnie Niall'a .
-Co chcesz ? - zapytałam, usiadł obok mnie nadal się uśmiechając .
-Dlaczego skłamałaś ?
-Nie rozumiem
-Nie mogę cię już nazywać wielorybem, czy to przeze mnie ?
Nie czuję się przy nim dobrze i nie mam zamiaru z nim rozmawiać.
-Co ty na, że pójdziemy gdzieś na spacer ? Jest jeszcze dużo czasu do lekcji.
Czy on właśnie zaprosił mnie żeby pójść z NIM na spacer ? Chyba mi gorzej. 
-Jasne czemu nie.
Wstaliśmy z ławki i ruszyliśmy w nieznanym mi kierunku, chciał mnie złapać w tali ale się szybko odsunełam. Nie będę kolejną twoją dziwką, nie. Nawet o tym nie myśl .
Szliśmy w ciszy tak około 10 minut, a ja już nie miałam sił. Jestem słaba i bardzo dobrze to czuję.
-Niall zwolnij .
Zatrzymał się.
-Wszystko w porządku ? - jakby cie to interesowało. Pf
Moje nogi nie miały sił mnie utrzymać i opadłam bezwładnie na twardą ziemię , słyszałam jak mój towarzysz krzyczy moje imię i szarpię mnie za ramię. Po tym film się urwał. Czy ja umrę ?
--------------------------------------
---------------------------------------
Hej, na początku baaardzo was przepraszam za moją ortografie. Nie mieszkam w Polsce i na codzień nie mam za bardzo styczności z tym językiem więc jest jak jest, możecie mnie w komentarzach poprawiać :D . Rozdział trochę późno ale nie miałam siły by go pisać ponieważ mam anginę i grypę .
Następny rozdział ukarzę się 18 czyli równo za tydzień. Nie długo święta ! Jakie plany na ten czas ?
Piszcie w komentarzach w przyjemnością poczytam. :)
CZYTASZ= KOMENTUJESZ KAŻDY KOMENTARZ MOTYWUJE DO DALSZEJ PRACY :)

2 komentarze: